środa, 11 lutego 2015

Nie poddawaj się.

Wkładam gumę do ust. Najpierw jedną, potem drugą. Oto posiłek chudych bogów.
Nektarem jest boska kawa, a ambrozją guma.

Guma traci smak. Zrobiła się gorzka. Paskudna. Ale żuję dalej. Brzuch szaleńczo burczy, ale nie dostaniesz sukinsynie ani okrucha. Skręcasz się? Czuję. Boli. Ale to jest do zniesienia. Do tego idzie przywyknąć.
Zalewam się w trupa. Cysterna zimnej wody. Hektolitry kawy.
I żłopie w ukryciu jak samotny alkoholik. Pije do lustra bezmyślnie gapiąc się na własne odbicie.

-Cześć nieudaczniku.
-Spierdalaj

Wiele agresji kryje się w mojej delikatnej duszy.
Ale nauczyło mnie tego życie. Inaczej zostałabym pożarta. Zdeptana przez silniejsze jednostki. To jest wojna. Przeżywa najsprytniejszy

Pochwalę się, że ćwiczę.
Wyzwanie pośladkowe dzień 11,
deska również wyzwanie dzień 11
W ciągu ostatnich dni zrobiłam 3 skalpele. Zakwasy już przestały mnie męczyć, więc cieszę się niezmiernie.

Idę na wielką imprezę. Nic nie zjem. Tylko trochę wypiję. W końcu muszę oblać egzaminy.

Co dziś zjadłam?
Sałatkę z białej kapusty, łyżki jogurtu greckiego i przypraw,
kawałek pieczonej piersi z kurczaka,
kilka łyżek kaszy pęczak (moja nowa miłość)

Centymetr robi sobie ze mnie jakieś jaja. Obrzydliwie spuchłam. Jak bania. Tak prawdopodobnie to wina spóźniającego się okresu, Ale jak to wszystko ze mnie zejdzie to w końcu zobaczę w lustrze ładną sylwetkę.




Chcę mieć takie ciało♥ Może odrobinę szczuplejsze uda. Chociaż nawet takimi nie pogardzę.



Siła jest w NAS

1 komentarz:

  1. W moje duszy też jest wiele agresji i niestety tę agresję niekiedy ujawniam przeciwko samej sobie. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje.
    W tych czasach jednak trzeba być silnym, bo inaczej rzeczywiście zostanie się pożartym.

    Dobry bilans, do tego ćwiczenia. Radzisz sobie. Nie zawal tego, a sukces będzie Ci dany. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń