O jakże wczorajszego wieczoru miałam ochotę coś zjeść. Cokolwiek. W lodówce dumnie spoczywał kubek jogurtu greckiego. O gdyby tak zjeść go z odrobiną słodzika? Jakiś owoców? Jogurty są zdrowe. A gdyby tak. Nie. Koniec tego dobrego. Nie jedz po 22. Nie wolno. To nic, że praktycznie nie śpisz. TO nic, że zasypiasz głodna o 7 nad ranem. Nie możesz jeść. Powinnaś poczuć jeszcze większy głód, który popchnie Cię w ramiona szczupłości. Przecież tego chcesz. Bardzo tego chcę. Tak okropnie brzydzi mnie moje ciało. Zrobiłam porównawcze zdjęcia. Jestem jakaś dziwnie wzdęta. Może to wina okresu? Nie zwalaj na okres! Dobrze. Nie zrobię tego. Jadłam, więc naturalną kolejnością jest tycie. A nie jadłam samych pięknych rzeczy. Pieczywo prawie wyeliminowałam ze swojego jadłospisu. Czasem tylko zdarza się zjeść bułkę czy kanapkę. Ale to raz na tydzień? Czasem rzadziej, Największym błędem jest używanie mąki. Naleśniki, panecakesy, domowe ciasteczka. Kocham. Chociaż teraz powinnam szczerze je znienawidzić. Kapelusznik od teraz zamiast słabej herbaty piła aromatyczną siekierę. Bez ciasteczek. Nie ma rączek, nie ma ciastka. Obetnę ręce, strace kilogramy i nie będę dobrowolnie pakować sobie jedzenia do ust. Taki tam czarny humor, który wręcz uwielbiam.
A chęć jedzenia poczułam gdy z pewnego powodu zrobiło mi sie cholernie smutno. Pewnie doskonale znacie ten stan przygnębiającej beznadziejności gdzie czujesz i wyglądasz jak kupa. Chociaż... W tym wypadku poczciwy kał ma więcej gracji.
Cóż. takie życie.
Na szczęście wygrałam z niewielkim głodem.
Wygrałam?
Pomyślmy. Ten oto bilans miałam zaplanowany już w nocy. Doskonale wiedziałam co chcę zjeść. Wręcz nie mogłam się doczekać dnia dzisiejszego gdzie w końcu włożę do ust coś innego oprócz płynów, Odzwyczaiłam się pić kawę. Ale w moim wypadku jest ona potrzebna. Bez niej nie dam rady.
A chęć jedzenia poczułam gdy z pewnego powodu zrobiło mi sie cholernie smutno. Pewnie doskonale znacie ten stan przygnębiającej beznadziejności gdzie czujesz i wyglądasz jak kupa. Chociaż... W tym wypadku poczciwy kał ma więcej gracji.
Cóż. takie życie.
Na szczęście wygrałam z niewielkim głodem.
Wygrałam?
Pomyślmy. Ten oto bilans miałam zaplanowany już w nocy. Doskonale wiedziałam co chcę zjeść. Wręcz nie mogłam się doczekać dnia dzisiejszego gdzie w końcu włożę do ust coś innego oprócz płynów, Odzwyczaiłam się pić kawę. Ale w moim wypadku jest ona potrzebna. Bez niej nie dam rady.
Gumy do żucia. Czym więcej tym lepiej. Żuję jak stara krowa na pastwisku złośliwie zabijając siadające na moim zacnym zadzie muchy. Muchy te są symboliką ludzi, którzy we mnie nie wierzą. A ja im pokażę. Już niedługo. Jeszcze tylko trochę. Aż całkowicie wytopię nadmiar tego paskudztwa ze swojego ciała.
Jak można się tak zaniedbać? Jak?! Tłuste bydle.
Kapelusznica pochłonęła takie oto kąski:
Jak można się tak zaniedbać? Jak?! Tłuste bydle.
Kapelusznica pochłonęła takie oto kąski:
*pieczony ziemniak z rozmarynem
*cholerne serowe spaghetti
*kawałek kapusty
Okropny bilans. Nie mogę jeść wspólnie z współlokatorami. Miałam nie jeść nic po tym makaronie. Ale dzień był dość aktywny, a głód nie dawał mi spokoju.
Okropny bilans. Nie mogę jeść wspólnie z współlokatorami. Miałam nie jeść nic po tym makaronie. Ale dzień był dość aktywny, a głód nie dawał mi spokoju.
Nauczyłam się piec. Wszystko. Zawsze obrzydzał mnie widok tłuszczu. TŁUSTY kawał mięcha utopiony we wrzącej, oleistej lawie. albo drugi widok. Piękne, jędrne warzywo w tymże kalorycznym paskudztwie. Okropieństwo. Smażyć warzywa? To profanacja jak jedzenie pizzy z ketchupem (tak włosi nie potrafią tego zrozumieć gdyż pizza jest dla nich prawie świętością)
Ta noc była dla mnie wyjątkowo dziwna. O ile zazwyczaj cieszę się dobrym filmem/książką/nauką jezyka to teraz było to dla mnie niemożliwe. Był we mnie jakiś taki dziwny lęk. Zwidy. Wydawało mi się, że ktoś otworzył drzwi od mojego pokoju, później coś się zaświeciło. A we mnie było tyle nienawiści do wszystkiego. I wszystkich. Skąd we mnie coś takiego?
Doskonale znam odpowiedź na to pytanie. GŁÓD.
Ta noc była dla mnie wyjątkowo dziwna. O ile zazwyczaj cieszę się dobrym filmem/książką/nauką jezyka to teraz było to dla mnie niemożliwe. Był we mnie jakiś taki dziwny lęk. Zwidy. Wydawało mi się, że ktoś otworzył drzwi od mojego pokoju, później coś się zaświeciło. A we mnie było tyle nienawiści do wszystkiego. I wszystkich. Skąd we mnie coś takiego?
Doskonale znam odpowiedź na to pytanie. GŁÓD.

Też miewam takie schizy, dziwne to... i też powinnam obciąć rączki, byłoby łatwiej. :D
OdpowiedzUsuńPowodzenia w chudnięciu!
SA
Thinspiracja ma fajną talię i fajne cycki. Chociaż ja osobiście nie chciałabym mieć takich. Rozwaliły mnie niektóre teksty w Twoim poście, no ale może nie będę cytować.
OdpowiedzUsuńZiemniaki, spaghetti? Dietetycznie, bardzo. Nie będę krytykować, bo w sumie gadanie o zdrowiu tutaj nie ma sensu, ale micha warzyw naprawdę jest dużo lepszą opcją. Sama nie wiem, czy mnie bardziej drażni, czy bardziej mi się podoba, że Twój blog nawiązuje do tych samych motywów. Będę skłonna Cię polubić - tylko nie okaż się być taką, która zaraz odejście. Pozostawiam Cię z motywacyjnym kopniakiem. Rozumiem, że takie wyeliminowanie dajmy na to mąki, nie jest łatwe, ale widać, że zdajesz sobie sprawę z problemu i robisz takie wrażenie, jakbyś była w stanie zmienić swoje nawyki. Tak więc zrób, powodzenia!
moje najlepsze połączenie to jogurt + słodzik i cynamon <3
OdpowiedzUsuńPowodzenia i zapraszam do mnie <3
OdpowiedzUsuń